Od zawsze Wyspy Kanaryjskie kojarzyły mi się tylko z wielkimi resortami, masą turystów… głównie z wakacjami all inclusive. Nic do nich nie mam absolutnie ale to totalnie nie moja bajka. Nie wiem czemu ale chyba głównie przez osoby, które będąc tam mówiły, że nic tam nie ma, że nudy bla bla bla. Wystarczy wypożyczyć samochód i już kilka kilometrów za turystycznymi miejscowościami ukazuje się przepiękny teren. Jest on niesamowicie różnorodny. Znajdziecie tu powulkaniczne krajobrazy jak z Islandii. Oprócz tego przepiękne urokliwe miejscowości niczym z greckiego Santorini czy ogromne wydmy z piaskiem prosto z Sachary. Brzmi zachęcająco? Kupuj bilety, pakuj walizki i leć! Warto! Naszą pierwszą przygodę z Wyspami Kanaryjskimi zaczynamy z wyspami Fuerteventura oraz Lanzarote. Głównie z tego względu, że stęskniliśmy się za surowymi klimatami a właśnie takie są obie te wyspy 🙂 .
Zobacz też relację z naszego poprzedniego wyjazdu na Seszele.
Noclegi

Wyspy Kanaryjskie oferują całą masę rozmaitych hoteli. Przy wyborze noclegów będąc na wyspie warto zwrócić uwagę na to, by mieścił się on gdzieś mniej więcej po środku. Tak aby wszędzie było w miarę blisko. To było moje główne kryterium. Przeważnie zawsze jeszcze patrzę na to, by mieściły się raczej po zachodniej stronie. Głównie ze względu na zachód słońca, który zawsze staramy się oglądać z którejś z plaż czy punktów widokowych w pobliżu. Dobrze jest nie wracać po ciemku przez pół wyspy 😉 . Nie zawsze jednak się tak uda. Tym razem i my spaliśmy po wschodniej stronie, zwyczajnie z tego względu, że po tej stronie mieściły się większe miejscowości. Warto mieć pod „nosem” sklep, jakąś restaurację, nie zapominajcie tego sprawdzać!
Na Fuerteventurze wybraliśmy Elba Carlota Beach & Convention Resort na 5 nocy natomiast na Lanzarote Oasis Lanz Beach Mate na 4 noce. Oba obiekty gorąco polecam. Ten pierwszy to typowy resort, pierwszy raz w takim spaliśmy. Hotel był piękny, śniadania przepyszne i różnorodne a wyjście na plażę znajdowało się bezpośrednio z hotelu. Utwierdziliśmy się jednak w fakcie, że wolimy bardziej kameralne miejsca. Taki właśnie był hotel Oasis na Lanzarote. Pokoje w przepięknym nowoczesnym stylu, bardzo duże i przestronne. Tutaj również śniadania były przepyszne, plaża w odległości może 2 minut, piękne dwa baseny w tym jeden podgrzewany. Cały ośrodek był niczym wyjęty z Santorini.
Wypożyczenie samochodu
Będąc na Wyspach Kanaryjskich koniecznie weźcie samochód, chociaż na dzień czy dwa. My skorzystaliśmy z wypożyczalni Autoreisen. Ceny były tutaj najniższe a do tego firma nie pobiera żadnego depozytu, nie musisz mieć karty kredytowej do zagwarantowania rezerwacji. Dodatkowo drugi kierowca może prowadzić samochód bez dodatkowych opłat. Oddanie auta trwa dosłownie kilka sekund. Nikt nie sprawdza nawet stanu auta 😀 , nie ma żadnych dodatkowych opłat za sprzątanie. Do tego siedzibę mają bezpośrednio na lotnisku więc nie musicie dodatkowo dojeżdżać po auto. Żeby tak łatwo można było wszędzie wypożyczyć samochód!

Drogi na obu wyspach są rewelacyjne (z wyjątkiem dojazdu do dwóch miejsc obowiązkowych!) nie ma skrzyżowań tylko wszędzie ronda. Jest więc bezpiecznie. Jedyne na co musicie zwrócić uwagę to rowerzyści, których jest tutaj naprawdę dużo. Panuje tutaj obowiązek ich wyprzedzania z minimum 1,5m odstępu! Często jeżdżą w większej grupie, obok siebie aby wymijać ich jak normalny pojazd. W żadnym wypadku nie trąbcie na nich gdyż są traktowani tutaj naprawdę wyjątkowo 😀 .
Transport pomiędzy wyspami
Fuerteventura i Lanzarote leżą bardzo blisko siebie, dlatego warto połączyć zobaczenie tych dwóch wysp podczas jednego wyjazdu. Jeśli chcecie wynająć auto na cały pobyt, na drugą wyspę możecie przepłynąć promem wraz z wypożyczonym autem. Pamiętajcie jednak by sprawdzić czy wypożyczalnia na to zezwala! Wspomniana wyżej Autoreisen wyraża zgodę ale tylko pomiędzy tymi dwoma wyspami 🙂 . Rejs możecie zarezerwować bezpośrednio na stronie przewoźnika Fred Olsen. Pamiętajcie tylko, że przy kupnie biletów musicie podać dokładne dane samochodu takie jak numer rejestracyjny, marka, typ. Lepiej więc zrobić to już na miejscu, po odebraniu auta i zacząć zwiedzanie od wyspy na której lądujecie 🙂 . Bilety można kupić z dnia na dzień. Te pierwsze i ostatnie rejsy w ciągu mogą być szybciej sprzedane z uwagi, że dużo osób wybiera się na Lanzarote tylko na całodniową wycieczkę. Koszt promu to około 530 zł za dwie osoby plus mały samochód w dwie strony.
FUERTEVENTURA – najciekawsze miejsca
My wybraliśmy lot Berlin-Fuerteventura więc od tej wyspy zaczęliśmy naszą przygodę. Jest ona dużo większa niż Lanzarote więc tutaj chcieliśmy spędzić więcej czasu. To bardzo różnorodna wyspa i o dziwo mniej turystyczna niż Lanzarote.
Północna część wyspy

- Dunas de Corralejo – obowiązkowo! Park Narodowy, który często nazywany jest „skrawkiem Sahary” … i słusznie! To przepiękne wydmy z piaskiem nawianym właśnie z tej największej pustyni, coś z czego słyną na pewno Wyspy Kanaryjskie. Jasnożółty czyściutki piasek wygląda obłędnie z niebieskim Oceanem atlantyckim w tle i błękitnym niebem. Polecam zarówno w dzień ale również pod wieczór. Gdy słońce zachodzi wszystko nabiera jeszcze piękniejszych kolorów. Idealne miejsce na plażowanie, do uprawiania sportów wodnych jak i piesze wędrówki z pięknymi widokami. Nam udało się również zobaczyć małego wieloryba skaczącego na falach w pobliżu wydm. Jadąc tutaj wybierzcie koniecznie drogę FV-1a, przez miejscowość Parque Holandes, sami zobaczycie dlaczego 😉 .
- Popcorn Beach – jakkolwiek by to nie brzmiało faktycznie wygląda jakby ktoś rozrzucił tutaj tonę popcornu! Znajdziecie ją jadąc z Corralejo do Majanicho wzdłuż wybrzeża, mniej więcej w połowie drogi. Uprzedzam jednak, że droga jest szutrowa! Powolutku ale dojedziecie bez problemu a faktycznie wygląda wyjątkowo.
- plaża przy El Cotilo – położona tuż pod skarpą, raj dla surferów ze względu na fale. Idealne miejsce aby obejrzeć piękny zachód słońca. Plaże mieszczą się poniżej miejscowości natomiast jeśli macie czas możecie podjechać do latarni El Toston, która mieści się powyżej.
Środkowa część wyspy

- plaża przy Los Molinos – mała, klimatyczna czarna kamienista plaża. Również często można spotkać tutaj surferów. Malutkie domki tej miejscowości niemalże wchodzą do Oceanu. Położona jest po zachodniej części więc również będzie to doskonały punkt na obejrzenie zachodu słońca.
- pomnik królów Guise i Ayose czyli dwóch dawnych władców wyspy, gdy była ona jeszcze podzielona na dwa królestwa. Wg legendy aby zapewnić sobie szczęście należy złapać za … osobiście nie próbowałam 😀 .
- Mirador De Morro Velosa – przepiękny punkt widokowy położony zaraz obok wyżej wymienionych pomników.
- Betancuria – to piękne malownicze miasteczko. Wszystkie budynki pomalowane są na biało. Idealne miejsce aby napić się kawy w jednej z klimatycznych kawiarni w ciągu dnia i kupić ręcznie robione pamiątki.
- Ajuy – nie tylko ze względu na przepiękną czarną plażę ale też niesamowite jaskinie powstałe naturalnie w ścianach klifu! Dojście do nich jest zabezpieczone berierkami i zajmuje kilka minut z plaży. WARTO!
- Mirador Las Penitaz oraz Mirador del Risco de las Penas – pięknie położone dwa punkty widokowe, znajdują się bardzo blisko siebie na tej samej drodze. Przy odrobinie szczęścia zobaczycie tutaj też pełno wiewiórek ziemnych, które za orzeszka mogą zacząć na was wskakiwać 😉 .
- Mirador de Sicasumbre – nasz absolutny faworyt jeśli chodzi o punkty widokowe. Jeśli macie dość zachodów na plażach (chociaż nie wiem jak można mieć ich dość 😀 ) to tutaj warto spędzić jeden z nich. Słońce przepięknie oświetla góry dookoła. Ostrzegam tylko, że może dość mocno wiać!
- latarnia Entallada – wyjątkowa, z przepięknym punktem widokowym. Jeśli jesteście rannymi ptaszkami to będzie ideał na wschód słońca!
- no i oczywiście na deser niesamowita plaża przy La Pared! Tu już koniecznie na zachód!!! Przy plaży mieści się półka skalna wznosząca się około 20 metrów nad poziomem Oceanu. Na mapie nazwana jako Punta Guadalupe. Uważajcie jednak i nie podchodźcie zbyt blisko krawędzi ( …i kto to mówi haha). Gdy fale są duże robi się naprawdę ślisko i nie trudno o nieszczęsny wypadek.
Południowa część wyspy

- oczywiście Playa de Sotavento – przepiękna plaża z laguną. Zdecydowanie raj dla kitesurferów. Zanim do niej dojedziecie warto najpierw zobaczyć ją z góry. Dojedźcie do hotelu Paraiso, tu możecie zostawić samochód, a następnie dróżką na zbocze góry. Całą lagunę widać jak na dłoni! Ogólnie całe wybrzeże od Costa Calma do Morro Jable to idealne miejsce na plażowanie.
- Morro Jable – większa turystyczna miejscowość z piękną plażą.
- !!! Playa de Cofete !!! – będąc tutaj nie możecie jej pominąć. Zrobiła na nas przeogromne wrażenie. Dojazd z Morro Jable wiedzie szutrową drogą dookoła gór, powolutku ale dojedziecie bez problemu (nie, nie jest tu niezbędne większe auto z napędem 4×4, my dojechaliśmy naszym małym VW Beetle 🙂 ). Pierwszy raz zobaczycie ją z góry, z punktu widokowego. Można się tutaj zatrzymać jednak gdy my byliśmy wiało tak mocno, że ledwo otworzyłam drzwi samochodu 😉 . Jeśli tak jest wystarczy zjechać trochę niżej w stronę plaży, zatrzymać przy zatoczce i stamtąd w spokoju podziwiać widok. Autem można podjechać do samej plaży. Uważajcie tylko na auta jadące z naprzeciwka, miejscami jest naprawdę ciasno. Przy samej plaży mieści się też cmentarz, już w połowie zasypany piaskiem. W pobliżu znajduje się też dom Wintera. Legenda głosi między innymi, że obiekt był bazą dla niemieckich okrętów podwodnych, które niezwykle często przybywały na wyspę w trakcie II wojny światowej.
LANZAROTE – najciekawsze miejsca
Zdecydowanie bardziej turystyczna, miejscowości są większe, więcej hoteli i więcej turystów. To wyspa o typowo surowym „klimacie”. Chciałam zliczyć ilość wulkanów na niej jednak nie udało mi się… tak ich tu dużo 😀 . Dużum jej atutem jest fakt, że każdy budynek jest pomalowany na biało, można poczuć się jak w Grecji. Wygląda to bajecznie. Natomiast na minus… część atrakcji jest tutaj płatna.
Północna część wyspy

- plaża przy Caleta de Famara – jeśli chodzi o klimat miejsca, jest bardzo podobny do Cofete. Bardzo szeroka, u stóp wysokich klifów. Idealne miejsce na surfing czy kitesurfing.
- Haria – malownicza miejscowość która wygląda z daleka jak oaza. Położona pośród gór. Idealne miejsce na przystanek na kawę na trasie.
- Mirador del Rio – punkt widokowy na wysepkę La Graciosa (którą też warto odwiedzić, nam niestety zabrakło czasu). Wejście jest płatne jednak podjedźcie do niego drogą z lewej strony, wzdłuż wybrzeża. Znajdziecie małą zatoczkę, widok jest taki sam a nie musicie płacić 🙂 . Kolejne idealne miejsce aby zobaczyć zachód słońca.
- Jameos del Agua – to wyjątkowe jaskinie wulkaniczne z podziemną salą koncertową i restauracją. Wejście kosztuje 10euro.
Środkowa część wyspy

- Museo Lagomar – czyli jedna z najbardziej wyjątkowych posiadłości na wyspie. Niemalże wyrzeźbiona w skale. Często jest wykorzystywane do profesjonalnych sesji zdjęciowych. Klimat tego miejsca jest niesamowity zarówno w ciągu dnia, gdzie można napić się pysznej kawy, jak i wieczorem na drinka, gdzie wszystko jest pięknie podświetlone.
- Teguise – kolejna z małych malowniczych miejscowości.
- Parque National de Timanfaya – Park Narodowy powstały na terenach wulkanicznych. Swój wygląd zawdzięcza potężnej erupcji, która miała miejsce w latach 1730 do 1736. Przez cały ten okres z około 300 wulkanów znajdujących się na tym obszarze (!) wypłynęło ponad 48mln3 lawy. Wejście na teren parku kosztuje 10euro, w cenie jest przejażdżka autokarem po jego terenach, która trwa około 50 minut. W jej trakcie możemy dowiedzieć się wiele ciekawostek na temat tego miejsca. Po przejażdżce personel parku udowadnia nam kilka kilka faktów dotyczących aktywności tego terenu. Kilka centymetrów pod ziemią kamienie mają do 100 stopni natomiast na głębokości 10 metrów temperatura dochodzi do 600 stopni (!!!). Personel wrzuca do dołów w ziemi suche gałęzie, które niemal natychmiast się zapalają oraz wlewają wodę do szczelin w ziemi, która natychmiast zagotowana wybucha niczym gejzer. Mimo, że nie jestem fanką wycieczek autokarem i trochę szkoda, że w żadnym miejscu nie wypuścili nas na zewnątrz podczas przejażdżki, to naprawdę WARTO! (alternatywą może być trekking wokół pięknego wulkanu Montana Colorada)
- winnice w La Geria – zdecydowanie nie przypominają tych typowych upraw znanych z innych miejsc na świecie. Wydawać by się mogło, że na tej czarnej ziemi nic nie urośnie… a jednak! Już z daleka widać tutaj tajemnicze kręgi o kilkumetrowej średnicy pośród których sadzona jest winorośl. Zagłębienia są otoczone półkolistym murkiem ułożonym z kamieni w celu ochrony rośliny przed silnym i suchym wiatrem. Konieczna będzie tu degustacja! Polecam Bodega La Geria, gdzie za kieliszek zapłacicie 2/3 euro. Po 3 lampkach przepysznego wina Malvasia robi się naprawdę ciekawie 😀 . Na szczęście mój mąż nie lubi win i nie było kłótni apropo kierowcy na ten dzień 😉 .
Południowa część wyspy

- El Golfo – kontrast niebieskiego oceanu i zielonego jeziora oddzielonego zaledwie kilkumetrową plażą robi ogromne wrażenie To niezwykłe jezioro zawdzięcza swoją barwę specyficznemu fitoplanktonowi. Ma 8/10m głębokości i powstało na skutek wypełnienia wodą morską krateru wulkanicznego. Podobno jest bardziej zasolone niż Może Martwe! Bezpośrednio nie można do niego dojść, zobaczycie je z góry.
- Femes – miejscowość położona na zboczu z niezwykłym widokiem na część sąsiedniej Fuerteventury. Warto zatrzymać się i zjeść obiad w miejscowej restauracji, z takim widokiem wszystko na pewno będzie smakować jeszcze lepiej!
- Playa de Papagayo – obowiązkowo! Droga do niej z Playa Blanca przypomina tą na Cofete 😉 jest szutrowa. Sama plaża przypomina nieco tą z słynnej greckiej wyspy Zakynthos, jest piaszczysta. Znajduje się pośród stromych klifów na których znajdują się piękne beach bary. Możecie podziwiać tutaj słońce zachodzące za sąsiadującą Fuertę.
KOSZTORYS – 10 dni – Fuerteventura + Lanzarote
- Bilet lotniczy Berlin-Fuerteventura-Berlin – ok. 630zł/os (linie Laudamotion oraz EasyJet
- Parking w Berlinie zarezerwowany przez stronę ParkCloud – 59euro
- Nocleg na Fuerteventurze ze śniadaniami (5 nocy) – 2000zł
- Nocleg na Lanzarote ze śniadaniami (4 noce) – 1100zł
- Wypożyczenie auta z pełnym ubezpieczeniem – 980zł
- Prom pomiędzy wyspami – 530zł/2 osoby plus małe auto
Wychodzi około 3000zł/osobę 🙂 ! Pamiętajcie, że jeśli macie mniejszy budżet możecie nocować w tańszych hotelach, wypożyczyć inne auto (ceny zaczynały się już od 500zł/10 dni!) lub do Berlina dojechać autobusem zamiast własnym autem.