Największa z wysp z najmniejszą stolicą na świecie. Planując podróż na Seszele warto zobaczyć wszystkie trzy najpopularniejsze wyspy. O pięknej małej La Digue pisałam TUTAJ, a o pobliskiej Praslin TUTAJ. Mahe jest znacznie większa i nieco bardziej zróżnicowana według nas. Znajdziecie tutaj zarówno plażę ze straganikami i pięknymi knajpkami, gdzie jest zdecydowanie więcej ludzi, oraz te plaże, na których będziecie totalnie sami. Dla fanów pieszych wędrówek po górach będzie to strzał w dziesiątkę, jest tutaj cała masa szlaków z widokami jak nie z tej ziemi. Ma 17 km szerokości i 26 długości co daje nam 157m3 raju. Zobaczcie co nam udało się zobaczyć na wyspie w ciągu 3 pełnych dni 🙂 .
Nocleg
Szukając hotelu przede wszystkim zależało mi aby mieścił się w środkowej części wyspy. Tak aby dojazd w każdą część był jak najkrótszy 😉 . To zdecydowanie moja złota zasada jeśli chodzi o rezerwację noclegów na wyspach. Wybór hoteli czy guest housów jest tutaj największy właśnie ze względu na to, że jest to największa z wysp. Zarezerwowaliśmy pokój na wschodnim wybrzeżu w Jamelah Beach Guest House ze śniadaniem. Zdecydowanie polecam!
Każdy z pokoi ma balkon z widokiem na Ocean, w środku znajduje się wszystko czego będziecie potrzebować. Są ręczniki i czajnik. Wystrój nie przypomina 5 gwiazdkowych resortów, natomiast jak na guest house jest naprawdę idealnie. Dodatkowo w ogrodzie przed domem znajduje się zagroda z żółwiami, znajdował się tam naprawdę ogromny okaz! Na terenie guest house’u znajduje się też zadbana prywatna plaża, leżaki i zewnętrzny prysznic. Właścicielka jest przesympatyczna, chętnie podpowie co zobaczyć, zorganizuje auto w dobrej cenie.

Wypożyczenie samochodu
Oczywiście znajduje się tutaj dobrze działająca komunikacja autobusami. Wiedzieliśmy jednak, że będzie nam szkoda czasu na czekanie na przystankach i od razu założyliśmy, że na Mahe wypożyczymy samochód. Zajęła się tym właścicielka naszego guest house’u – bez depozytu, z transferem z portu, bez konieczności posiadania karty kredytowej. Pamiętajcie jednak, że Seszele to górzyste wyspy. Nie ma tutaj autostrad czy tuneli przecinających góry. Drogi są bardzo wąskie i kręte, zwłaszcza jeśli chcecie się przedostać na drugą stronę wyspy przez środek. Do tego ruch lewostronny… no nie wszyscy mogą podołać, nie obraźcie się 😀 .
Warto też wspomnieć o tym, że drogi rzadko kiedy są oświetlone. Wracając po zachodzie słońca naprawdę uważajcie, bo mało co widać 😉 . Jest to jednak najlepszy sposób aby poznać wyspę. Nie raz zatrzymywaliśmy się przy drodze zachwyceni widokiem, plażą czy innym miejscem, którego nie mieliśmy w planach zobaczyć. Niezależność. To daje wypożyczenie samochodu, a my zdecydowanie nie lubimy być zależni od nikogo ani od niczego 😀 .
Co warto zobaczyć na seszelskiej Mahe?
Morne Blanc Trail – punkt obowiązkowy odwiedzając Seszele!
Chcecie się „trochę” spocić? Szlak na punkt widokowy przy Morne Blanc to będzie strzał w dziesiątkę! Nawet jak nie chcecie się spocić to wierzcie, warto! Samochód zostawić możecie na niewielkim parkingu przy fabryce herbaty położonej w pobliżu wejścia na szlak. Wejście jest dobrze oznaczone tablicami informacyjnymi. Teraz tylko 30 minut wspinaczki i zobaczycie prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych widoków w waszym życiu! Wspinaczkę warto zostawić na bezchmurny dzień aby nie okazało się, że po wejściu na punkt widokowy zobaczycie tylko mleko 😛 . Z góry zobaczycie całe zachodnie wybrzeże wyspy.

plaża Petite Anse
Jest to plaża należąca do jednego z piękniejszych resortów na tej wyspie Seszeli – Four Seasons. Jednak tak jak wspominałam w poprzednim poście dotyczącym wyjazdu na Seszele, każda plaża jest tutaj plażą publiczną. Nawet jeśli leży na terenie hotelu możecie na nią wejść. Autem musicie dojechać do kasyna i tam zaparkować. Przy wejściu na teren resortu zostaniecie tylko poproszeni po podanie imienia i nazwiska i z uśmiechem Was wpuszczą … ba, nawet podwiozą meleksem jeśli będzie taka możliwość.
Ośrodek mieści się na zboczu góry, składa się z prywatnych domków porozrzucanych po całym jego terenie. Nawet z ciekawości sprawdziliśmy cenę … jedyne 1272 euro za noc 😀 no coż… może następnym razem haha 😛 . Zejście do plaży zajmuje około 10 minut, po drodze widać ją przepięknie z góry. Plaża jest niesamowita, otoczona charakterystycznymi kamieniami i przepiękną zielenią. Wejście do oceanu jest delikatne i piaszczyste, woda ma intensywny turkusowy kolor. To idealne miejsce aby zobaczyć piękny zachód słońca.

wodospad Sauzier
Bardzo ładny wodospad w środku lasu tropikalnego. Wygląda przepięknie z kontrastującym błękitnym niebem i zielenią roślinności wokoło. Kąpiel tutaj to coś co musicie obowiązkowo zaliczyć 😀 ! Wejście na teren na którym znajduje się wodospad jest płatny … możliwe, że będą chcieli od Was 50SCR ale wystarczy, że powiecie, że Wasi znajomi byli wcześniej i płacili 20SCR i dokładnie tyle zapłacicie 😉 (sprawdzona informacja od właścicielki naszego hotelu).
plaża Anse Intendance
Znajduje się w południowej części wyspy. Przepiękna długa i szeroka plaża. Ocean nie jest tutaj jednak zbyt spokojny, są dość spore fale na których można na nich poskakać 😀 . Polecam skierować się na lewo po wejściu na plażę, leżą tam wielkie, piękne głazy pomiędzy którymi można rozłożyć ręcznik i opalać się nie zauważonym przez nikogo.

plaża Grand Anse
Zobaczyliśmy ją z góry będąc na punkcie widokowym Morne Black. Niesamowicie długa (ok. 1,5km) i szeroka. Gdy do niej dojechaliśmy nie było tam żywej duszy. Widać było tylko, że jest to miejsce, przy którym często organizowane są śluby na plaży. Nieopodal mieści się spory supermarket, więc to super miejsce na jakieś drugie śniadanie czy obiad w postaci bułek i jogurtu 😀 .

plaża Anse Parnel
Trafiliśmy na nią zupełnie przypadkiem, na żadnym blogu nie widziałam o niej wzmianki a jest obłędna! Znajduje się przy restauracji Surfers Beach. Już z drogi widać charakterystyczne ogromne opadające palmy, na żadnej innej nie spotkaliśmy się z takimi okazami 🙂 . Zaplanujcie żeby odwiedzić tą plażę raczej w godzinach poranno/południowych, popołudniu słońce dość szybko zachodzi za palmy i góry z tyłu plaży.

plaża przy Port Launay
Urokliwa mniejsza plaża przy której mieści się mały port. Na wodzie przycumowanych jest pełno pięknych kolorowych łódeczek. Jeśli szukacie miejscówek na piękne zdjęcia czy film, polecam gorąco! Przy wejściu na plażę znajdziecie huśtawkę. Zabójcze ujęcia gwarantowane!

plaża Beau Vallon
Coś dla tych, którzy lubią straganiki, sklepiki i małe urokliwe restauracje przy plaży. My co prawda do takich osób nie należymy 😛 jednak to super miejsce by kupić pamiątkę czy zjeść coś w jednej z restauracji czy Take Away 🙂 . Możecie też tutaj zobaczyć chyba najpiękniejszy zachód na wyspie. Słońce zachodzi bajkowo za leżącą nieopodal inną wyspę Seszeli – Silhouette.
Jeśli chodzi o stolicę Seszeli – miasto Victoria, raczej nie ma nic nadzwyczajnego do zaoferowania. Na głównym skrzyżowaniu zobaczycie mini replikę Big Bena i to raczej wszystko co, możecie tam zobaczyć 😉 . Woleliśmy zdecydowanie spędzić więcej czasu na niebiańskich plażach.
Inne plaże warte zatrzymania:
- Anse L’Islet
- Port Glaud
- Baie Lanzare
- Petit Police
- Police Bay
- Anse Royale
KOSZTORYS CAŁEJ WYCIECZKI – Dubaj (4 dni-3 noce) + Seszele (11 dni-10nocy)

- Przelot Warszawa – Dubaj – Seszele – Warszawa liniami Emirates (nie muszę pisać chyba, że to jedne z najlepszych linii lotniczych na świecie?) => ok. 2700zł/osobę
- Nocleg w Dubaju – 3 noce w pięciogwiazdkowym, najwyższym hotelu na świecie Gevora Hotel ze śniadaniami (pozwoliliśmy sobie tutaj na odrobinę luksusu, jeśli budżet wam na to pozwala… warto! O naszym pobycie w Dubaju pisałam TUTAJ) => ok 1450zł/pokój
- Samochód w Dubaju na 3 dni wypożyczany na lotnisku => ok. 350zł
- Autobus z lotniska na Mahe do portu w Victorii – 150SCR => ok. 45zł/osobę
- Transfery łodzią na wszystkie wyspy 710SCR (Mahe-La Digue) + 150SCR (La Digue-Praslin) + 560SCR (Praslin-Mahe) => ok. 400zł/osobę
- Nocleg na wyspie La Digue – 4 noce ze śniadaniem w pokoju z balkonem (na tej wyspie noclegi są najdroższe ze względu na to, że wyspa jest po prostu mała i guest housów jest ograniczona ilość) => 2250zł/pokój
- Wypożyczenie roweru na 3 dni na La Digue – 100SCR/dzień => 85zł/osobę/3 dni
- Nocleg na wyspie Praslin – 3 noce ze śniadaniem => 1600zł/pokój
- Samochód na Praslin na 2 dni wypożyczony z pomocą hotelu, w którym spaliśmy => 45euro za dzień czyli około 380zł
- Nocleg na wyspie Mahe – 3 noce ze śniadaniem => 1100zł/pokój
- Samochód na Mahe na 3 dni wypożyczony z pomocą właścicielki guest house’u => 380zł
Podsumowując…
…po podliczeniu kosztów wychodzi dokładnie 6985zł/osobę na pełne 2 tygodnie w warunkach naprawdę znakomitych!!! Pamiętajcie, że oczywiście te koszta można nieco zmniejszyć wybierając inną linię lotniczą, pomijając 3 dni w Dubaju, poruszając się autobusami zamiast samochodów czy śpiąc w tańszych hotelach! 🙂 Oczywiście do tego dochodzą jeszcze koszta wstępów do atrakcji, które chcecie zobaczyć oraz jedzenia i paliwa.
Przykładowe ceny paliwa oraz produktów spożywczych:
- benzyna na Praslin – w dwa dni 12l – 246SCR => ok. 70zł
- benzyna na Mahe – w trzy dni około 21l – 390SCR => ok. 110zł
- woda 1l – 12SCR => 3,5zł
- cola puszka – 12SCR => 3,5zł
- krakersy – 10SCR => 2,9zł
- piwo SeyBrew (browar Seszelski) – 25SCR => 7zł
- cydr Savanna – 40SCR => 11,5zł
- chleb tostowy – 20SCR => 6zł
- zupka chińska – 20SCR => 6zł
- chipsy – 35SCR => 9,8zł
- orzeszki – 11SCR => 3zł
- 4 jabłka – 19SCR => 5,3zł


Pamiętajcie, że Seszele to nie najtańszy kierunek, jednak widoki zdecydowanie są warte każdej wydanej złotówki! Mimo, że cena wydaje się spora na pierwszy rzut oka… spróbujcie znaleźć wycieczkę, która uwzględnia zobaczenie wszystkich tych miejsc w takiej cenie 😀 . Zazwyczaj wyjazd na same Seszele z biurem podróży to koszt minimum 4800zł/os. na jedyne 6 NOCY ze śniadaniami!
Taki wyjazd wydaje się trudniejszy do ogarnięcia. Jest tutaj więcej miejsc, ważne żeby logistycznie wszystko wyszło, żeby zdążyć na samolot czy łódkę, nie pomylić dat itp. Jednak wierzcie mi … DA SIĘ! Wszystko rezerwowałam totalnie samodzielnie i mogę potwierdzić, że Seszele na własną rękę to nie jest nic niemożliwego! Powodzenia! 🙂
Jak z Internetem na Seszelach? Wybieramy się w podróż… ślubną na przełomie sierpnia/września!
my osobiście korzystaliśmy z internetu tylko w naszych guest housach i tam zawsze działał szybko i sprawnie 😉 nie bawiliśmy się w wykupowanie kart z jakimś miejscowym internetem 😉 Czyli ślub na Seszelach? bajka!
Witam! Relacja z Seszeli jest obłędna! Za kilka miesięcy biorę slub na Seszelach i chciałabym przywieźć wspaniałe pamiątki w formie zdjęć i w związku z tym moje pytanie: z jakiego programu do obróbki zdjec korzystała Pani? Czy to jakieś gotowe presety? Pozdrawiam ciepło! 🙂
Ahh to będzie piękny ślub! Zdjęcia przerabiam w lightroomie, stworzyłam swój preset 😉
Cudowne zdjęcia! chyba już nam kierunek moich następnych wakacyjnych podrózy ;). Wspaniale, że zrobiłaś kosztorys – od razu wiadomo na czym się stoi 🙂
Bardzo dziękuję! Zdecydowanie gorąco polecam! 🙂
Cześć,
mogłabyś nieco więcej napisać o tym autobusie z lotniska na Mahe do portu w Victorii? Czy to jest jakiś shuttle bus czy zwykła komunikacja miejska? Jeśli shuttle, to rezerwowaliście wcześniej bilety?
Będę wdzięczna za info 🙂
To bus, który rezerwuje się przy okazji rezerwowania biletów na łódź z Mache 😉 Jest tam opcja żeby właście dokupić taki transfer
W jakim programie przerabiasz zdjęcia? 🙂
lightroom 🙂
Bardzo piękna relacja! Gratuluje i zarazem dziękuję za informacje, które z pewnością wykorzystam w naszej wyprawie. Robimy bardzo podobny trip: Dubaj połączony z Seszelami, na które zostaje nam 10 dni. Zastanawiam się czy warto ten czas dzielić między 3 wyspy: Mahe, Praslin i La Dique czy też darować sobie Mahe, które bez wątpienia przegrywa z pozostałymi wyspami i po prostu spędzic np. po 5 dni na wyspach: Praslin i La Dique? Jakie macie odczucia? Choć to pewnie bardzo subiektywna sprawa:)
Ślicznie dziękuję! Mieliśmy dokładnie ten sam problem planując wyjazd 😛 Ostatecznie Mache również bardzo nam się podobało, Widok z Morne Black, plaża Intendance i Grande Anse. Gdybym miała zaplanować wyjazd ponownie chyba nic bym nie zmieniła ale fakt, brakowało nam może jeszcze jednego dnia na La Digue. Niby najmniejsza ale najbardziej klimatyczna… ciężka decyzja 😉
Genialne zdjęcia, które na prawdę zachęcają do samej podróży,mimo że koszty takiego wypadu są dość wysokie..;/